wtorek, 15 lipca 2014

#1 - Welcome Barcelona!

- Uprzejmie informujemy, że samolot linij numer 127 wylądował na lotnisku w Barcelonie. Prosimy o zabranie swoich rzeczy i udanie się do wyjścia.  - usłyszałam komunikat od stewardessy w samolocie
Tak jak nakazano, wzięłam swoją torebkę i udałam się do wyjścia. Następnie poszłam odebrać swój bagaż i mogłam opuścić lotnisko Gironda.
Złapałam pierwszą lepszą taksówkę i podałam kierowcy adres pod jaki ma mnie zawieść.
Ruszyliśmy.
Podczas drogi, oglądałam zza okna pojazdu jak cudownie wygląda Barcelona, po prawie dziewięciu latach. Sama nie mogę uwierzyć, że nie było mnie tutaj tyle lat. Może dlatego, że złe wspomnienia mówiły mi abym tutaj nie przyjeżdżała? Nie wiem. Ale teraz też nie skaczę z radości, że tutaj jestem. Gdybym była tu jako turystka może byłoby lepiej, ale jestem jako siostra, siostra sławnego Lionel'a Messi'ego, czyli nie byle kogo w świecie piłki nożnej.
Rodzice powiedzieli mi, że mam w końcu zrobić coś ze swoim życiem i slbo pojadę na całe lato do Leo, albo będę musiała znaleźć pracę i zamieszkać bez nich. Po długich kłótniach, wybrałam pierwszą opcję.
W sumie to nawet nie wiem jak my będziemy teraz ze sobą rozmawiać? Zawsze kiedy Leo przyjeżdżał do domu, rozmawialiśmy w ten sposób:
"- Cześć. "
"- Cześć."
"- Co u ciebie?"
"- Nic"
I koniec.
Kiedyś naprawdę go lubiłam, a nawet kochałam, ale od czasu jak zaczął grać w tym hiszpańskim klubie, zupełnie mnie olał i przestał się mną interesować, więc ja zrobiłam dokładnie to samo w stosunku do niego.
Nawet teraz kiedy on ma 27 lat, a ja 20 , nie rozmawiamy ze sobą jak dojrzałe rodzeństwo, niestety.
Nie liczę na to, że te wakacje coś zmienią, ale chcę skorzystać z pobytu w słonecznej Barcelonie i trochę się zabawić. Nie ukrywam, że lubię się porządnie zabawić, wypić i zapalić, niekoniecznie papierosa. Trzy lata temu, kolega podsunął mi marihuanę. Spróbowałam i uczucie po zapaleniu mocno mi się spodobało. Czułam się wtedy wolna i spełniona, a czuję się tak do dzisiaj paląc skręty. Nie robię tego często, ale czasami. To mnie relaksuje.

Po dwudziestu minutach jazdy taksówką, zajechałam pod wyznaczony wcześniej taksówkarzowi adres. Zapłaciłam mu należną sumę, a on pomógł wyciągnąć mi walizkę z bagażnika. Chwyciłam ją w lewą rękę i podeszłam do wysokiej furtki przez którą niewiele widziałam.
Nie byłam do końca pewna czy to jest dom Leo, ponieważ nigdy u niego nie byłam.
Niepewna, zadzwoniłam domofonem.
- Tak? - usłyszałam pytanie po jednym sygnale. Poznałam po głosie, że dobrze trafiłam.
- To ja. - ta odpowiedź wystarczyła.
Furtka już po chwili się otwarła, a ja dumnie weszłam na posesję.
Dróżka do wejścia były długa, wyłożona jasną kostką brukową. Prowadziła przez zielony ogród, gdzie było pełno krzewów, roślin i drzew. Z boku stała nawet fontanna, z której leciała woda, tworząc miły dla uszu hałas przelewającej się wody.
Po chwili doszłam pod drzwi od domu i teraz zauważyłam jaki budynek jest ogromny. Wszędzie pełno okien i balkonów.
Masywne, brązowe drzwi się otwarły, a za nimi ujrzałam swojego brata, którego już tak dawno nie widziałam.
- Claris. - uśmiechnął się i chciał się przywitać uściskiem, ale zatorowałam mu drogę swoją wystawioną dłonią w jego kierunku.
- Cześć Leo. - powiedziałam, przekraczając próg drzwi.
Chłopak wstawił moją walizkę, którą zostawiłam przed wejściem i zamknął drzwi.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że będziesz tutaj przez całe wakacje. - uśmiechnął się do mnie, ale tego nie odwzajemniłam.
- Ja się na to jednak mniej cieszę. - odpowiedziałam, rozglądając się po korytarzu.
To pomieszczenie było wielkie, serio. Ściany były biało-brązowe i miały dużo malowideł na sobie. Gdzieniegdzie znajdowały się półki, a na nich jakieś nagrody. Było też trochę roślinek doniczkowych, które idealnie dopełniały wnętrze.
- Pokażę ci pokój. - moje podziwianie domu, przerwał Leo, który złapał walizkę i zaprowadził mnie do góry, po dębowych schodach, ozdobionych srebrną poręczą.
Weszliśmy na pierwsze piętro, a ja zobaczyłam chyba z osiem par drzwi, które były takie same. Przeszliśmy przez cały korytarz i zatrzymaliśmy się na końcu. Mój brat otworzył drzwi i weszliśmy do pomieszczenia.
Pokój był wielkości korytarza na dole czyli bardzo wielki. Miał kremowe ściany, a gdzieniegdzie była nalepiona czarna tapeta z jakimś białym wzorem. Łóżko było długie i szerokie. Miało na sobie chyba ze dwadzieścia poduszek. Był też mały stoliczek nocny z lampką, komoda, szafa, toaletka oraz duży telewizor na ścianie. Było także ogromne okno, przez które można było zobaczyć cudowny krajobraz Barcelony. Piękny widok. Dopiero po chwili spostrzegłam, że są jeszcze jakieś drzwi. Prawdopodobnie do łazienki.
Podziwiałam uroki nowego pokoju kiedy usłyszałam dźwięk telefonu, ale nie mojego.
Lionel wyciągnął z kieszeni czarnego IPhon'a o zaczął coś klikać palcem na ekranie.
- Za pół godziny mam trening i muszę się już zbierać. - powiedział chowając telefon.
Nie odwracając wzroku od szyby i miasta za nią, wzruszyłam tylko ramionami.
- Przepraszam, że cię zostawiam, ale muszę tam być. - dodał po chwili.
- Przyzwyczaiłam się. - mruknęłam cicho.
- Niedługo wrócę. - powiedział i opuścił pokój.
Także znów zostałam sama. Nawet w Barcelonie każdy mnie olewa i zostawia. Wiem, że z Leo nie mamy za dobrych kontaktów, ale musiał iść na ten trening? Chociaż może to i dobrze, że poszedł. Mam czas dla siebie.
Podczas jego nieobecności zaczęłam zwiedzać dom, a później postanowiłam wyjść na miasto. Była ładna pogoda, a ja nie chciałam jej stracić na siedzeniu w domu. Wzięłam swoją torebkę i wyszłam.

Wróciłam po około trzech godzinach, była już 21:00, ale na dworze nadal było jasno. Słońce tylko już powoli zachodziło.
Niedużo zwiedziłam, ale przynajmniej wpadłam do kilku butików i kupiłam sobie jakieś ubrania. Przywiozłam ze sobą dużo ciuchów, ale tego nigdy za dużo.
Gdy wychodziłam, wzięłam sobie jedne klucze z komody i teraz mogłam swobodnie dostać się do domu.
Otwarłam furtkę i podążyłam prosto do drzwi. Weszłam i usłyszałam jakiś hałas. Ktoś po prostu głośno rozmawiał. Stwierdziłam, że Lionel wrócił już z treningu.
Poszłam zanieść swoje zakupy na górę i zeszłam na dół, do kuchni. Spotkałam tam brata.
- Claris! - krzyknął zaskoczony. - Gdzie ty byłaś? Przeszukałem za tobą cały dom. - powiedział, odkładając jakiś napój na blat.
- Poszłam się tylko przejść. - odpowiedziałam.
Jeszcze miał do mnie jakieś pretensje. To mój pierwszy dzień tutaj, a już mam dosyć Leo.
Po chwili znów usłyszałam jakiś hałas. Była to rozmowa jakiś mężczyzn.
- Co to za hałas? - spytałam.
- Moi koledzy wpadli po treningu. Robimy grill'a. - odpowiedział. - Chodź do nas. - poprosił i gestem ręki zaprosił na taras gdzie byli jego koledzy.
Stwierdziłam, że nic mi nie szkodzi przywitać się z nimi.
Wyszliśmy na taras i zobaczyłam dwóch wysokich i umięśnionych facetów. Od razu uśmiechnęli się na mój widok.
- To jest Gerard. - wskazał na mężczyznę z lekkim zarostem na twarzy.
Uśmiechnął się do mnie.
- A to Cristian. - wskazał na drugiego mężczyznę, który miał kruczoczarne włosy.
Wymieniliśmy się uśmiechami i zajęliśmy z Leo miejsca na ogrodowej ławce.
Po chwili w wejściu tarasowym, znalazł się jakiś wysoki chłopak o brązowych włosach, poniesionych do góry. Miał na sobie biały T-shirt, który idealnie podkreślał jego umięśnione ciało.
Gdy wszedł nie mogłam oderwać wzroku. Wyglądał tak bardzo idealnie.
- A to jest Neymar. - głos mojego brata, wyłonił mnie z transu wgapiania się na nowego chłopaka.
Leo wskazał na niego ręką.
- Cześć. - powiedział uśmiechając się.
Wpatrzyłam się w jego brązowe tęczówki, które po prostu hipnotyzowały.
Jeszcze nigdy nie widziałam kogoś takiego!
- Cześć. - wydusiłam z siebie ledwo po pewnym czasie.
- Leo, nie mówiłeś, że masz taką piękną siostrę. - powiedział brunet, a mój brat tylko zgromił go wzrokiem.
Po tym zdaniu, ten chłopak jest u mnie na straconej pozycji. Jeśli ktoś ocenia mnie po wyglądzie to dziękuję. Ale czego ja się spodziewałam? Przecież to przyjaciel mojego brata, na pewno jest taki sam jak on.

Siedziałam z chłopakami już od dobrej godziny. Oni w kółko rozmawiali o treningu, piłce i innych sprawach, których nie rozumiałam.
Czasami kiedy zerkałam na Neymar'a, zastawałam go na wpatrywaniu się we mnie. Wtedy udawałam, że mnie to nie interesuje i odwracałam wzrok.
- Pójdę już do siebie. Cześć. - powiedziałam, wstając i odeszłam.


_______________________________________________________________

Pierwszy rozdział!
Jaram się xD
I co sądzicie? Moim zdaniem całkiem fajny wstęp do całej historii. W następnym będzie na pewno więcej Neymar'a i w ogóle.
Połowę rozdziału pisałam wczoraj w nocy na telefonie, więc mogły być jakieś literówki :)
Nie wiem kiedy pojawi się kolejny rozdział, bo za dwadzieścia minut już wyjeżdżam i nie wiem kiedy wrócę :/

W razie pytań, macie mojego ask'a - http://ask.fm/NellyHoran69

Obejrzyjcie zwiastun opowiadania -> https://www.youtube.com/watch?v=-oispMiAWjk

19 komentarzy:

  1. Jeju *.* Już się zakochałam w tym ff po uszy :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się, bardzo. ;) Czekam na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  3. a co z Thiago? Mały, słodki bobasek :) Świetnie się zaczyna! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Wciągające :)
    Czekam na kolejny rozdział, oby pojawił się jak najszybciej !
    Jesteś bardzo utalentowana !
    Pisz dalej !!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. NEYMAR ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Super. Czekam na następny. Życzę miłych wakacji i dużo weny.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem co napisać. Jest po prostu bombowy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Next szybko !!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dopiero dzisiaj natrafiłam na Twojego bloga. I teraz trochę żałuję, że... nie natrafiłam na niego wcześniej - bo bardzo mi się spodobał. ;) Rozdział bardzo super Ci wyszedł. Nie tylko Ty się jarasz. :D Rozdział super, genialny, wspaniały! Ciekawie się zapowiada! Tym bardziej, że jest tam mój przyszły mąż - Neymar :* Co mogę jeszcze powiedzieć? Już, zaraz będę obserwowała Twojego bloga. :) No i czekam z niecierpliwością na rozdział 2. <3 Życzę duuuuuuużo weny! :) Pozdrawiam.

    I jeszcze, zapraszam Cię na mojego bloga z opowiadaniem o Neymarze ♥ :) Mam nadzieję, że wpadniesz ;3
    http://neymar-opowiadania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. super,naprawde mi się podoba, szkoda że dopiero teraz natrafiłam na twojego bloga. Podoba mi się, ponieważ widać że umiesz pisać, a opowiadanie o takiej tematyce to nie zbyt popularna rzecz. będę wpadać częściej:)
    +zapraszam http://oblivion-harrystyles-fanfiction.blogspot.com/
    http://badbritish-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Nieźle, ale jest trochę błędów. Poza tym miło by było widzieć odrobinę więcej opisów.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mega rozdział xd tak trzymaj :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon by
InginiaXoXo