czwartek, 24 lipca 2014

#2 - I Can't Trust You

Byłam znudzona siedzeniem z kolegami Leo i udałam się na górę, do swojego pokoju. Weszłam i zaczęłam się wypakowywać. Miałam ze sobą wielką walizkę, której nie zdążyłam rozpakować od południa. Postanowiłam się w końcu za to wziąć. Rozpięłam torbę i zaczęłam wyciągać stosy bluzek, spodni oraz innych części garderoby. Skończyłam jakoś po pół godzinie i zaczęłam szykować się do kąpania. Wzięłam piżamy z szuflady i udałam się do łazienki, która była połączona z moim pokojem. Było to bardzo wygodne.
Łazienka była w kolorze kremowym. Miała na podłodze duże, białe kafle, na ścianach biszkoptowe, małe płytki. W rogu stała duża wanna, po jednej stronie toaleta, a po drugiej umywalka.
Podeszłam do wanny i odkręciłam kurek, z którego zaczęła lecieć gorąca woda. Ściągnęłam z siebie bluzkę i spodnie, zostając w samej bieliźnie. Stanęłam przed lustrem, próbując spiąć moje brązowe włosy w koka na czubku głowy.
Dopiero teraz przypomniałam sobie, że nie mam ręcznika. Wyszłam z łazienki i podeszłam do szafki, zaczynając szukać ręcznika.
Nagle usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi. W nich stanął jeden z kolegów Leo, chyba był to Neymar, ale w tamtym momencie nie mogłam się skupić na rozpoznaniu osoby. Byłam zbyt zawstydzona i wściekła, że ktoś wszedł do mojego pokoju bez pukania i zobaczył mnie prawie nagą.
- Przepraszam. - powiedział speszony chłopak, drapiąc się po głowie. - Musiałem pomylić pokoje. - dodał i przejechał ręką po swoich włosach.
Widziałam, że starał się na mnie nie patrzeć, ale jakoś mu to nie wychodziło. Widziałam gdzie spoczywał jego wzrok. Głupi zboczeniec.
- Mogłeś chociaż zapukać! - wydarłam się na niego.
Czułam, że jestem już cała czerwona ze wstydu. Świetnie!
- Przeprosiłem przecież! - także krzyknął.
- W dupie mam twoje przeprosiny. Teraz wyjdź! - wskazałam ręką na drzwi.
- Bardzo chętnie. - odpowiedział zirytowany i wyszedł, trzaskając drzwiami.
- Dupek. - mruknęłam sama do siebie.
Jakim trzeba być idiotą, żeby pomylić pokoje w domu swojego przyjaciela?! Przecież na pewno nie był tutaj pierwszy raz. Mam pewne podejrzenia, że mógł to zrobić specjalnie, ale nie wiem po co. On był dziwny.
Nie zastanawiając się długo nad tym, poszłam dokończyć swoją kąpiel, a później poszłam spać.

Następnego dnia, obudziło mnie słońce, którego promienie dostawały się do mojego pokoju i świeciły prosto w moją twarz. Ociężale wstałam z łóżka i poszłam się ubrać. Z niechęcią zeszłam na dół, do kuchni, gdzie spotkałam Leo. Był bardzo wypoczęty co mnie zdziwiło, bo poszedł spać na pewno później niż ja.
- Cześć. - odpowiedział entuzjastycznie, pijąc sok.
- Cześć. - odpowiedziałam niechętnie.
Leo zaczął pokazywać mi co jest gdzie w szafkach i zaczęłam szykować sobie płatki z mlekiem. Kiedy je przyszykowałam, usiadłam przy stole i zaczęłam jeść. Chłopak przysiadł się do mnie.
- Spędzimy ten dzień razem? - spytał.
Pytanie Lionel'a bardzo mnie zadziwiło. Myślałam, że ma mnie gdzieś i nie chce nic ze mną robić, a tu proszę.
- Dlaczego? - zapytałam zdziwiona.
- Chciałbym żeby między nami było tak jak kiedyś...
- Tak nie będzie już nigdy. - wtrąciłam w środek jego wypowiedzi.
- Dlaczego? - spytał.
- Leo, ja... - zająknęłam się, bo nie wiedziałam co powiedzieć. - Kiedyś byliśmy inni, ale wszystko się zmieniło i ja nie zaufam ci na nowo. - nie powiedziałam do końca prawdy, bo nie wiedziałam jak to powiedzieć. - Porozmawiajmy o tym kiedy indziej. - poprosiłam i między nami znów zapanowała cisza.
Oddaliliśmy się od siebie czternaście lat temu i nie umiem tego zmienić po jednym dniu od tak. Potrzebuję czasu, chociaż i tak wątpię, że to mi się uda...
- Dobrze. - powiedział po dłuższej chwili. - Ale pójdziesz dzisiaj ze mną na mała wycieczkę.
- Co? Na jaką? - spytałam, kończąc jeść.
- Nie było cię tutaj ponad dziesięć lat i musisz trochę zwiedzić Barcelonę. - uśmiechnął się.
Nie byłam przekonana co do tego pomysłu, ale w końcu się zgodziłam. Musiałam przecież coś robić w Hiszpanii, a zwiedzanie też było dobrym pomysłem.

Przed południem wyszliśmy na miasto. Byliśmy w Park Guell, Sagrada Familia i pod Arc Triomf. Zwiedziliśmy jeszcze kilka zabytków. Nasza wycieczka trwała prawie do wieczora.
Leo o 18:00 musiał być na treningu, więc pojechaliśmy w kierunku stadionu. Na początku miałam sama wrócić do domu, ale Lionel poprosił mnie abym została na jego treningu. W sumie nie miałam co robić, więc się zgodziłam.

Zajechaliśmy pod stadion, który był ogromny. Weszliśmy do środka i szliśmy jakimiś korytarzami. Wszędzie były nagrody i jakieś zdjęcia. Całkiem ładnie to wyglądało.
- Teraz jak pójdziesz przodem to dojdziesz na stadion. Idź sobie tam usiąść, a ja pójdę się przebrać. - polecił Leo, a ja bez odpowiedzi wykonałam jego polecenie.
Szłam dalej chłodnym, podziemnym korytarzem, aż w końcu zobaczyłam promienie słońca. Znaczyło to, że jestem już blisko wyjścia.
Po chwili doszłam do schodków, które szybko przeskoczyłam i znalazłam się an murawie. Zdziwiona rozejrzałam się dookoła. Jeszcze nigdy nie byłam na tak wielkim stadionie. Może to i dziwne, bo moim bratem jest przecież sławny Messi, a ja nigdy nie byłam nawet na jego meczu.
Nie odrywając wzroku od tych cudownych widoków, poszłam usiąść na trybuny.
Boisko było cudowne! Idealna murawa, dokładne linie, dwie ogromne bramki. Mogłam powiedzieć tylko ''Wow'', bo jeszcze nigdy nie widziałam czegoś takiego.
Kiedyś interesowałam się trochę piłką, ale bywałam na takich małych stadionach, a teraz jestem na chyba jednym z największych stadionów na świecie.
Z moich rozmyślań wyrwały mnie rozmowy chłopaków, którzy wchodzili na boisko. Wielu z nich zerkało w moją stronę i się uśmiechało. Nie wiedziałam czy mam to odebrać za bycie miłym czy za śmianie się ze mnie.
Nie przejęłam się nimi i odwróciłam wzrok.
Po chwili usłyszałam, że mój telefon dzwoni. Wyciągnęłam go z kieszeni i zerknęłam na wyświetlacz. Widniał na nim napis ''Tomas''. Z uśmiechem odebrałam telefon.
- Halo? - powiedziałam zadowolona.
- Cześć. - powiedział głos mojego przyjaciela.
- Cześć Tomas. - uśmiechnęłam się sama do siebie.
- I jak w słonecznej Hiszpanii? - spytał.
- Myślałam, że będzie gorzej, ale jest całkiem okey. - odpowiedziałam.
- A jak z bratem?
Westchnęłam.
- Nie jest źle. - powiedziałam.
Tomas był moim najlepszym przyjacielem. Nie miałam przyjaciółki tylko jego od chyba trzech lat. Poznaliśmy się na jakiejś imprezie i utrzymujemy kontakt do tej pory.
Rozmawialiśmy ze sobą bardzo długo, a kiedy skończyliśmy, zorientowałam się, że zostało jeszcze zaledwie kilka minut treningu. Postanowiłam chociaż w tych ostatnich minutach, poobserwować wzmagania zawodników.
Musiałam stwierdzić, że grają naprawdę dobrze. Byłam pod wrażeniem.
W końcu trening dobiegł końca. Zeszłam z trybun i skierowałam się do korytarza pod stadionem.
Szłam w stronę szatni piłkarzy i kiedy byłam na miejscu, stanęłam obok wejścia. Oparłam się o ścianę i czekałam na Leo.
Po niecałych dwóch minutach zauważyłam, że do szatni zmierza przyjaciel Leo, ten sam, który wczoraj chamsko wparadował do mojego pokoju.
- Widzimy się jutro. - szepnął kiedy wchodził do szatni i posłała mi uśmiech.
Co? O czym on mówił?
Zdziwiona stałam pod drzwiami i zastanawiałam się o co chodziło koledze Lionel'a.


___________________________________________________________

Mamy drugi rozdział!
Pojawił się dopiero teraz, ponieważ wczoraj wróciłam z wakacji.
Rozdział jest nieciekawy, ale następny będzie lepszy.
Pewnie każdy z was zastanawia się o co chodziło Neymar'owi, kiedy powiedział do Claris ''Widzimy się jutro.'' Zgadujcie! :D Czekam na wasze sugestie w komentarzach.
Następny rozdział pojawi się mniej więcej za tydzień.

PS: Mogą być jakieś błędy, bo niczego nie sprawdzałam!


  • Jutro pojawi się tutaj moja notka jak zrobić zwiastun opowiadania na bloga http://blogowy-poradnik.blogspot.com/ :)
  • Pojawiła się nowa zakładka ''Informowani'', do której możecie zajrzeć.
  • Niedługo będzie nowy szablon! <3

Dziękuję wam za aż 17 komentarzy do poprzedniego rozdziału ♥ Mam nadzieję, że ten także każdy skomentuje.

8 komentarzy:

  1. Świetny jest ♥ Ale i szkoda, bo będę musiała czekać aż tydzień na kolejny wspaniały rozdział :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Opowiadanie ogólnie fajne :-) Na ten rozdział czekaliśmy tak długo a był krótki i nudny. Jak na następny też mamy tak długo czekać bo fajne by było gdyby był ciekawszy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział super nie mogę się doczekać następnego. Nigdy nie lubiłam Neymara ani Leo ale, to jest świetne. A jeśli chodzi o "Widzimy się jutro" to myślę, że Leo zabierze ją na ich mecz albo do klubu. Pozdrowienia i życzę Ci słonecznych i mile spędzonych wakacji chociaż już jest półmetek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział lepszy od poprzedniego ;)

    OdpowiedzUsuń

Szablon by
InginiaXoXo