czwartek, 31 lipca 2014

#3 - I Don't Want Him Here

Po kilkunastu minutach drzwi od szatni znów się otwarły. Odruchowo skierowałam wzrok w ich stronę i zobaczyłam Leo. Obydwoje po chwili skierowaliśmy się do wyjścia ze stadionu. Później złapaliśmy taksówkę i pojechaliśmy pod dom.
- I jak ci się podobało? - spytał Leo w czasie jazdy.
- Niezbyt patrzyłam. - powiedziałam szczerze.
Nie interesowało mnie około trzydziestu facetów, biegających za piłką... Wolałam porozmawiać w tym czasie z Tomas'em.

Po kilkudziesięciu minutach zajechaliśmy na miejsce. Weszliśmy do domu, a ja od razu rzuciłam się na kanapę. Zmęczyłam się dzisiejszą wycieczką po Barcelonie, a do tego siedziałam prawie trzy godziny na słońcu na stadionie.
- Jesteś zmęczona? - spytał uśmiechnięty brat.
Krzywo się na niego spojrzałam.
- A ty nie?
Pokręcił głową i usiadł obok mnie półleżącej na kanapie.
- Muszę z tobą pogadać. - powiedział, zapatrzony w swoje dłonie.
Lekko się denerwował.
- Muszę teraz wyjechać do Argentyny, ponieważ mam zagrać w reprezentacji kraju. Nie chcę ci psuć wakacji, więc zostaniesz tutaj, bo to bezsensu żebyś po dwóch dniach wracała z powrotem do Buenos Aires i za kilka dni leciała tutaj ze mną. - wytłumaczył.
Już się cieszyłam, bo zostanę sama na kilka dni w willi Lionel'a! Mogę robić co chcę i wracać o której chcę, to będzie piękne. Nie mogę się doczekać. Nie będzie ograniczeń i można zaszaleć. A może ściągnę tutaj znajomych? Chyba spodobałby się im ten pomysł. Zrobilibyśmy dziką imprezę... Tak, to genialny pomysł!
- Ok, zostanę sama. - odpowiedziałam po chwili, gdy skończyłam rozplanowywać sobie co będę robiła pod jego nieobecność.
- Przecież nie zostawię cię tutaj samej. - odpowiedział.
Po tym moja mina zrzedła. Miałam takie plany, a tutaj co? Nici z tego.
- Jak to? - zdziwiłam się.
Może Leo zamówi mi jakąś niańkę...
- Wyjeżdżam na trzy dni i przez ten czas będzie tutaj z tobą mój kolega.
On chyba sobie żartował. Chce zostawić dwudziestoletnią dziewczynę z jakimś nieznajomym dla mnie chłopakiem, a jego kolegą. Był po prostu śmieszny.
- Dam sobie sama radę. - powiedziałam pewna siebie.
Miałam nadzieję, że jakoś go przekonam do zostania samą.
- Wiem, ale boję się o ciebie. - odrzekł z troską, a ja zamilkłam.
Nie wiedziałam co mam na to wszystko powiedzieć. Przecież on traktuje mnie jak małą, nieporadną dziewczynkę. Radziłam sobie tyle lat sama, więc trzy dni też bym przeżyła.
Leo wstał z kanapy i skierował się do wyjścia, jednak zatrzymał się w futrynie przejścia z salonu na korytarz.
- Jutro po południu przyjdzie mój kolega i zostanie tutaj aż do poniedziałku, czyli do wtedy kiedy wrócę. Ja teraz idę się pakować. - powiedział i wyszedł.
- A mogę wiedzieć chociaż kto przyjdzie? - krzyknęłam za nim, ponieważ chciałam wiedzieć chociaż to z kim będę się musiała użerać przez cały weekend.
- Neymar. - odkrzyknął i słyszałam jak głos jego stukania butami o podłogę się oddala.
Miałam spędzić weekend z chłopakiem, który wparadował do mojej sypialni i zobaczył mnie prawie nagą? Przecież zachował się wtedy jak jakiś zboczeniec, a co będzie jeśli zamieszkamy razem na trzy dni? Przecież ja z nim nie wytrzymam, a w ogóle to nie znam go do końca.
Teraz już wiedziałam o co mu chodziło, jak powiedział do mnie dzisiaj ''Widzimy się jutro.''. Wszystko było jasne...

§

- Gdyby coś to dzwoń do mnie o każdej porze. - Leo właśnie tłumaczył mi najpotrzebniejsze rzeczy i biegał z wypakowaną torbą z kąta w kąt, sprawdzając czy wszystko zabrał.
- Rozumiem. - odpowiedziałam znudzona.
Skierowaliśmy się do drzwi i Lionel w końcu wyszedł.
- Cześć. - pomachał mi ręką, gdy zbliżał się do furtki.
- Cześć. - odpowiedziałam, udając zadowoloną.
Gdy nie chłopak zniknął za ogrodzeniem, zamknęłam drzwi i udałam się do salonu.
Pogoda była dzisiaj straszna i nawet nie sądziłam, że taka może być w gorącej Barcelonie. Od rana niebo było pokryte ciemnymi chmurami, które chyba zwiastowały ulewę. Świetnie, czyli cały dzień stracony.
Usiadłam na sofie i włączyłam telewizor, w celu poszukiwania interesującego programu lub filmu.

Po niecałych trzydziestu minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Wiedziałam, że przyszedł Neymar. Nie miałam ochoty mu otwierać, bo nie chciałam go tutaj. Jak miałam z nim mieszkać przez weekend? 
Chłopak stał pod drzwiami i uciążliwie dzwonił dzwonkiem. Musiałam się jakoś zmusić, wstać i iść otworzyć mu te drzwi.
Wykonałam te czynności, których nie chciałam i za drzwiami ujrzałam jego. Miał na sobie biały T-shirt, który idealnie podkreślał jego każdy mięsień i czarne rurki. Włosy były lekko uniesione do góry.
Nie sądziłam, że potrafi się aż tak dobrze ubrać.
- Cześć. - uśmiechnął się i wszedł niczym do siebie.
Nie odpowiedziałam mu nic tylko po prostu sobie poszłam do salonu. Zajęłam swoje stare miejsce na kanapie i wróciłam do oglądania programu.
Za chwilę w salonie pojawił się Neymar, który usiadł obok mnie na kanapie. Udałam, że go nie zauważyłam.
- Zamierzasz się tak zachowywać przez cały weekend? - spytał po chwili.
Ja nadal nie udzielałam odpowiedzi, traktowałam go jak powietrze.
- Widać, że jesteś strasznie rozpieszczona i samolubna... - westchnął sam do siebie.
Tego było jednak za wiele. Czy ja przychodzę do niego i wytykam mu jaki jest? Nie, więc on też nie ma takiego prawa.
- Nie prosiłam cię o opinię. - warknęłam do niego. - Chciałam spędzić sama cały weekend, ale musiałeś tutaj przyjść. - dodałam zła.
- Więc o to ci chodzi. - uśmiechnął się do mnie, ale tego nie odwzajemniłam.
- Dobra - powiedziałam po chwili i odwróciłam się do niego. - możemy zrobić tak, że pojedziesz do siebie do domu na weekend, a Leo powiemy, że tutaj byłeś? - zaproponowałam mu całkiem sensowny układ. W ten sposób każde z nas miałoby udane trzy dni i nikt nie wchodziłby sobie w drogę.
- Obiecałem Leo, że będę tutaj przez weekend i słowa dotrzymam. - odpowiedział. 
- To się jednak nie dogadamy. - wstałam z kanapy i wyszłam z salonu zrezygnowana, udając się do swojego pokoju.
Wskoczyłam na schody i pobiegłam do siebie, zakluczając drzwi.. Usiadłam na podłodze przed oknem balkonowym i zaczęłam przyglądać się krajobrazowi. Było widać cudowne miasto, a po chwili krople deszczu. Zaczęło padać. Każdy mieszkaniec próbował się gdzieś schronić. Wszyscy szybszym krokiem uciekali do budynków, pod parasole lub do samochodów. 
Widać, że serio mi się nudziło, bo podglądałam to co robią ludzie, zamiast zająć się sobą i swoim życiem. Ale oprócz nudy, byłam także zła. Nie na siebie, ale na Neymar'a. Dlaczego on nie chciał skorzystać z mojej propozycji, która była bardzo korzystna dla nas obojga? Niech nie udaje takiego dobrego i świętego.
Z rozmyślań wyrwało mnie pukanie do drzwi.
- Możemy pogadać? - usłyszałam pytanie zza zamkniętych drzwi.
- Idź sobie! - krzyknęłam.
Miałam go po prostu gdzieś. Jest w tym domu od jakiś dziesięciu minut, a w ogóle mnie nie słucha.
- Chcesz żebyśmy się tak zachowywali przez cały weekend? - spytał.
W końcu wstałam i otwarłam drzwi. Stanęłam w ich framudze, aby nie wszedł.
- Zachowuję się jak chcę, a ciebie mam zupełnie gdzieś. - trzasnęłam mu drzwiami przed nosem i wróciłam na swoje poprzednie miejsce przed oknem.


________________________________________________

Witam ;3
Rozdział trzeci uważam za zakończony. Czy jest ciekawy? Sami oceńcie :) Moim zdaniem jest lepszy niż poprzedni.
Teraz wiadomo o co chodziło Neymar'owi z tym, że zobaczy się z Claris jutro ^_^ Ktoś się tego spodziewał?
W ogóle to sądzicie, że przez ten weekend relacje między Ney'em, a Claris się polepszą?
Następny rozdział pojawi chyba mniej więcej za tydzień, bo do 09.08.2014 muszę napisać coś bardzo ważnego i nie wiem ile mi to zajmie.
  • Pojawiła się nowa zakładka ''Informowani'', do której możecie zajrzeć.
  • Niedługo będzie nowy szablon! <3

Dziękuję wam za 6  komentarzy do poprzedniego rozdziału ♥ Mam nadzieję, że ten także każdy skomentuje.

15 komentarzy:

  1. Boski. Nie myślałam o takim obrocie sprawy. Mam nadzieję, że ich relacje się polepszą. Pozdrowienia. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super !
    Mam prośbę, możesz zamiast otwarłam pisać otworzyłam. :)
    Tak po prostu lepiej się czyta.
    Z Góry Dziękuję ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszę jak mi się napiszę xD Obie formy są prawidłowe ;)

      Cieszę się, że ci sie podoba ;D

      Usuń
  3. Haha wiesz tak se myślę ze mi w myslach czytasz xd kiedyś se taka historię wyobrazalam

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny *o*
    Nie sądziłam , że o to będzie chodziło jak Neymar pw "Widzimy sie jutro" .
    Ma nadzieje , że zaczną sie dogadywać :)
    Czekam na next ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam opowiadania o piłkarzach, sama pisałam jedno, jeszcze na onecie.
    Jestem bardzo ciekawa jeśli chodzi o relacją Clar i Neymara. Czuję, że szykuję się niezła akcja :D
    Jeśli chodzi o Leo, to myślę, że wkrótce znajdą wspólny język i znowu będą rodzeństwem z prawdziwego zdarzenia :>
    Czekam na czwarty rozdział z niecierpliwością. W między czasie zapraszam do mnie.
    Życzę weny :* xx.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tego się nie spodziewałam. ;)
    Pozytywnie. Hah.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Suuuuuuuuper <3
    Rozdział boooooski :)
    Czekam na next. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. NEXT NEXT NEXT !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. No nie powiem, nie powiem :) Jestem bardzo zadowolona z faktu, iż tutaj trafiłam. Piszesz delikatnie, ładnie składasz zdania. Tak... luźno się to czyta, bardzo szybko, co jest naprawdę dużą zaletą. Zabrałam się za rozdział, zaraz go nie było. Pochłonęłam w kilka sekund >.<
    Zostanę na dłużej, twoje opowiadanie bardzo przypadło mi do gustu. No i zapowiada się ciekawy weekend, aż skaczę z radości jak myślę o nexcie! Juupi ;p
    A jak będziesz miała trochę czasu wolnego, zapraszam do mnie:
    http://futbol-amar-amistad.blogspot.com/
    http://victoria-deporte-amor.blogspot.com/
    Również piszę o piłce, a w tym pierwszym pojawia się Neymar xd

    Pozdrawiam i obserwuję ;>

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo mi się podoba :) Dość długo szukałam jakiegoś fajnego i przyjemnego opowiadania o Neymarze. Bardzo lubię tego piłkarza i jestem wielką fanką FC Barcelony <3 Chętnie poczytam o dalszych losach Neymara i Claris :)
    Pozdrawiam :P

    OdpowiedzUsuń

Szablon by
InginiaXoXo