poniedziałek, 14 lipca 2014

Prolog

Imprezy, alkohol, narkotyki. To moje całe życie. Uwielbiałam wychodzić z domu wieczorem, iść na dziką imprezę, upić się, zajarać coś i świetnie się bawić do rana! Spędzam tak czas już od pięciu lat i jest naprawdę ekstra. Ale co innego mam robić? Siedzieć sama w domu? Rzuciłam naukę po gimnazjum i nie chodzę już nigdzie do szkoły.
Mam dwadzieścia lat, nie pracuje i niczym się nie przejmuje. Moi rodzice zarabiają sporo pieniędzy, więc żyję z ich pracy. Niby po co miałabym zaczynać pracę, skoro mam ich, prawda?
Mama pracuje w firmie w Buenos Aires, gdzie jest szefową jakiegoś wydziału marketingu, a tata to menedżer jakiś zespołów i piosenkarzy, więc w kółko podróżuje po świecie.
Tak czy inaczej jestem sama. Mam tylko kilku znajomych, których i tak nie uważam za przyjaciół. Pogodziłam się z tym, że w życiu nie można liczyć, że ktoś obdarzy cię przyjaźnią czy miłością. Prędzej czy później i tak da ci kopa w dupę.
Nie wspomniałam jeszcze o moim bracie, o którym po prostu nie lubię mówić. Ale mamy to samo nazwisko, więc od razu każdy mnie z nim kojarzy. Mówię o sławnym piłkarzu Lionel'em Messi'm. Oto właśnie mój siedem lat starszy brat, z którym się nie odzywam od... chyba ośmiu lat. Wcale nie było ciężko doprowadzić do tego abyśmy się nie odzywali.
Pamiętam, że gdy byłam mała to byliśmy dla siebie najważniejsi. Leo zajmował się mną jak najbardziej mógł. Codziennie się razem bawiliśmy i spędzaliśmy miło czas, ale wszystko się zmieniło kiedy w 2000 roku przeprowadziliśmy się do Hiszpanii, a dokładniej do Barcelony. Zrobiliśmy to, aby Leo spełnił swoje marzenia zostania piłkarzem. Od tamtej pory został członkiem zespołu FC Barcelona, a to zrujnowało moje życie.
Gdy jeszcze byliśmy mali, byłam miłą i sympatyczną dziewczyną, ale gdy Lionel przestał mieć dla mnie czas i zajmował się tylko piłką, poczułam, że straciłam najważniejszą osobę w życiu. Dokładniej tak jakby on umarł. Kiedy Leo miał osiemnaście lat, zamieszkał sam w Barcelonie, a my wróciliśmy do Argentyny tylko nie do Rosario, ale do Buenos Aires. Tam rodzice zaczęli rozwijać swoją karierę, a ja stałam w miejscu. Każdy z nich miał pasję i ją rozwijał, dążąc do celu. Tata - menedżer, mama - szefowa marketingu, Leo - piłkarz, a ja? Czy ktoś kiedyś zapytał się mnie jaką ja mam pasję i co chciałabym robić? Nie, ale mam pasję i jest to malowanie. Kiedyś wyobrażałam sobie, że mogę zostać sławną malarką, ale nikt nie miał czasu na moje marzenia. Wszyscy zajmowali się swoimi.
I oto właśnie moje życie. Nikt się mną nie interesuje, a ja zmieniłam się w rozpieszczoną i zbuntowaną dziewczynę, którą nic nie obchodzi.



Oto prolog :)
Już wkrótce pierwszy rozdział, ale co sądzicie o prologu? Mi szczerze całkiem się podoba. Tak w ogóle to dodałam zwiastun do zakładki, więc zapraszam do oglądania :)
Chciałabym jeszcze tylko dodać, że w tym opowiadaniu Leo nie ma żony oraz dziecka. Ma tylko dziewczynę :) a Neymar nie ma dziecka. To tyle xx 

8 komentarzy:

  1. fajnie się zaczyna, zbuntowana i rozpieszczona coś innego :*

    OdpowiedzUsuń
  2. jeju zapowiada się fajnie, dodaj szybko rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezły prolog. Lecę czytać dalej.

    OdpowiedzUsuń

Szablon by
InginiaXoXo